RELACJE Z WARSZTATÓW

Ikony polskiego designu. Rajmund Teofil Hałas

Miesiące przygotowań, układanie programu, próby zgrania grafików i kalendarzy zaproszonych Gości, a w końcu dwa dni pełne intensywnej, momentami ciężkiej, ale i niezwykle satysfakcjonującej pracy. Warsztaty renowacji krzesła tapicerowanego typ 200-190 projektu profesora Rajmunda Teofila Hałasa, początkujące cykl zatytułowany „Ikony polskiego designu” przeszły do historii.

Novum nie jest grzeszne

W sobotę, kilka minut po godzinie dziesiątej wydarzenie otwarte zostało przez organizatorów – Gospodarzy Folwarku Edwardowo.  Pierwszym, wyjątkowym i jakże unikatowym punktem programu był panel dyskusyjny z udziałem żony profesora, pani Stanisławy Hałas, a także jego byłych studentów i asystentów (dziś profesorów), podczas którego mieliśmy możliwość posłuchać o mistrzu i dowiedzieć się nieco o przepięknie wydanej monografii pt. Novum nie jest grzeszne: Rajmund T. Hałas: twórca – pedagog – człowiek” pod redakcją profesor Jadwigi Filipiak, która osobiście zdradziła niezwykle ciekawe kulisy jej powstawania. Wiedzieliście, że profesor Hałas projektował witraże, pisał wiersze, malował, a o tym, że jego stołki o trzech różnych wysokościach zostały wdrożone do produkcji, dowiedział się w momencie, gdy zobaczył je w mieszkaniu przyjaciół? We wspomnienia i opowieści o bohaterze wydarzenia można byłoby wsłuchiwać się co najmniej do końca dnia, jednak przed liczącą dziesięć osób grupą miłośników dizajnu z różnych stron Polski stało wielkie wyzwanie w postaci własnoręcznej (w wielu przypadkach pierwszej w życiu) renowacji uznawanego dziś za kultowy wzór krzesła TYP 200-190. Po trwających niemal półtorej godziny rozmowach przeszliśmy do pracowni.

Zaczynamy pracę!

Zaplanowane na pierwszy dzień warsztatów zadania polegały na demontażu krzesła, oczyszczeniu go ze starych powłok wykończeniowych, ponownym sklejeniu konstrukcji, wypełnieniu ubytków, wybarwieniu drewna i położeniu lakieru, oleju bądź wosku. Po krótkim wprowadzeniu i zademonstrowaniu pracy z cyklinami każdy z uczestników zajął wybrane przez siebie stanowisko i przystąpił do pracy. Wydawać by się mogło, że dziesięć osób odnawiających ten sam model krzesła przechodzić będzie w indywidualnym tempie przez te same etapy, jednak każdy z egzemplarzy 200-190 odkrywał inne tajemnice. Jedno z siedzisk mocowane było na drewniane kołki, czyli zupełnie inaczej niż pozostałe. Wśród bukowych szkieletów pojawiły się takie, których drewno wyglądało (z uwagi unikatowy rysunek) miejscami niemal jak jesion, a gdzie indziej jak gatunek bardzo egzotyczny, czyniąc wszystkie krzesła niepowtarzalnymi. Pod obiciami części „hałasów” kryły się kolejne, w zaskakujących wzorach, inne zaś sztuki tkanin w ogóle na sobie nie miały. Dzięki ogromnej motywacji i ciężkiej pracy uczestników nawet wybarwione na bardzo ciemne odcienie egzemplarze udało się dokładnie oczyścić i pod koniec dnia przy wielu stanowiskach w ruch poszły ściski stolarskie, a tam, gdzie mebel nie był demontowany do czyszczenia, nałożone zostały nowe warstwy wykończeniowe.

Dzień drugi

Drugi dzień warsztatów poświęcony był pracom związanym z wykonaniem nowej tapicerki. Ta część renowacyjnych zmagań rozpoczęła się krótkim wykładem na temat zasad związanych z doborem materiałów obiciowych przygotowanym przez Paulinę Majchrzak, specjalistkę w dziedzinie tkanin reprezentującą markę Ridex. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, podczas tej edycji warsztatów uczestnicy mieli okazję współpracować z niekwestionowanym mistrzem tapicerstwa, panem Romanem Napierałą, dla którego – jeśli chodzi o tapicerowanie – nie ma rzeczy niemożliwych. Po dyskusji na temat sposobów zestawiania wzorów, kolorów i faktur, grupa uczestników zabrała się za wycinanie i przyklejanie nowych pianek, wykrawanie fragmentów tkanin przeznaczonych do pokrycia siedzisk i oparć krzeseł oraz przybijanie ich i szycie ręcznym ściegiem krytym. W tak zwanym międzyczasie dopieszczane i doglądane były elementy drewniane, na które nakładano ostatnie powłoki lakieru i polerowano naniesione dzień wcześniej warstwy oleju.

Zmęczeni, ale szczęśliwi

Tuż po godzinie siedemnastej z roboczych stołów znikać zaczęły igły, nici oraz wkrętaki służące do połączenia nowo obitych oparć i siedzisk z drewnianymi szkieletami, a pracownia folwarku zamieniła się w tło do dokumentacji efektów pracy. Rozmowy na temat poszczególnych etapów renowacji, narzędzi i wybranych technik wykańczania drewna ustąpiły wymienianiu uwag i słów zachwytu nad ukończonymi meblami, których fotografowaniu nie było końca! Pion, poziom, na stole, na ziemi, z autorem, z sąsiadem – każdy kadr stanowić ma pamiątkę z udziału w wydarzeniu. Na sam koniec spotkania – również na pamiątkę – udało nam się zrobić (niepełną, bo bez trzech „hałasów”, które ukończone najszybciej, musiały wracać ze swoimi właścicielami do domu w Warszawie, czy Szczecinie) grupową fotografię na tle zabytkowej i pięknie odrestaurowanej ceglanej ściany wchodzącej w skład folwarcznych zabudowań.

Zdjęcia: Pamela Marcisz, Katarzyna Hryniewiecka, Paweł Machomet

Weź udział w kolejnych warsztatach: rzuć okiem na aktualne terminy

No Comments

Leave a Reply

error: