RELACJE Z WARSZTATÓW

Weekend w CONCORDIA DESIGN

To było zdecydowanie intensywne zakończenie tygodnia! Choć do Poznania wracam wyjątkowo często, gościem Concordia Design byłem po raz pierwszy, tak samo jak po raz pierwszy moja wizyta związana była z warsztatami poświęconymi tylko i wyłącznie odnawianiu drewna. Nie zapomniałem też o zupełnie początkujących renowatorach, dla których przygotowałem wykład zawierający garść przydatnych i praktycznych porad. Czekało mnie sporo pracy! Jesteście ciekawi jak było? Zapraszam na relację.

Wykład o odnawianiu mebli

W piątkowe popołudnie kilka minut po godzinie 17:00, przywitała mnie pełna i – ku mojej uciesze! – wyjątkowo żywo reagująca poznańska Widownia. Choć swój wielowątkowy monolog miałem od początku do końca zaplanowany, by zmieścić się w czasie, w czysto techniczne wiadomości udało mi się wpleść sporo anegdot związanych z wyszukiwaniem i odnawianiem staroci, które przypominały mi się na bieżąco. Muszę przyznać, że Słuchacze wykazali się sporym poczuciem humoru i – co najważniejsze – wiedzą na temat wielu technologicznych szczegółów. Tak trzymać!

Po wykładzie najbardziej wytrwali miłośnicy odnawiania mebli pojawili się na trwającym niemal półtorej godziny „zakulisowym” spotkaniu. Choć to ja odpowiadałem w jego trakcie na większość pytań, dowiedziałem się kilu interesujących rzeczy, które na pewno zapamiętam i wykorzystam w przyszłości. Wiedzieliście, że dawniej w niektórych domach wstawiano niskie drzwi wejściowe po to, by każdy, kto przez nie wchodził – chcąc, czy nie – pokłonił się przed krzyżem wiszącym nad nimi? Może to zabrzmi dziwnie i tajemniczo (o to mi chodzi!), ale ta wiadomość to klucz do realizacji mojego kolejnego pomysłu, o którym napiszę Wam więcej, gdy przyjdzie na to czas :-)

Warsztaty odnawiania mebli drewnianych

Być może będziecie zaskoczeni, tym co przeczytacie w kolejnym zdaniu. Niewiele osób wyszło z tych warsztatów ze lśniącymi i dopiętymi na ostatni guzik meblami. Zastanawiacie się, jak to możliwe?

Kiedy dostałem zaproszenie od Concordia Design, od razu wiedziałem, że szykuje się coś nowego! Zgodnie z założeniem Organizatorów, dwudniowa formuła wydarzenia miała umożliwić Uczestnikom skupienie się wyłącznie na kwestiach związanych z odnwianiem drewna. Meble, które ze sobą przynieśli (w wielu przypadkach z elementami stanowiącymi świetny materiał szkoleniowy na warsztaty tapicerskie) pozwoliły im przejść przez całą masę zadań, zarówno tych prostych do wykonania w domu, jak i wymagających nieco więcej wprawy, cierpliwości i użycia nietypowych narzędzi. Największą wartością tej edycji warsztatów był proces, w którym krok po kroku poznawaliśmy różne tajniki wiedzy o przywracaniu drewnianym przedmiotom dawnego blasku. Jesteście ciekawi, co udało nam się zrobić w przeciągu zaledwie czternastu warsztatowych godzin?

Cykliny, papier i wełna stalowa

Zaczęło się – jak zawsze- od czyszczenia drewna, do którego wykorzystaliśmy cykliny. Te niepozornie wyglądające blaszki poradziły sobie nawet z grubymi warstwami starych lakierów wprawiając renowatorów-amatorów w zdumienie. Wspomagając się dodatkowo różnymi gradacjami płótna ściernego, centymetr po centymetrze odsłaniali oni piękne stare bukowe, sosnowe, dębowe i orzechowe drewno. Lite elementy krzeseł, czy stoliczków pozwalały na swobodne działanie, ale miejsca oklejane wymagały precyzji i wyczucia. Zależało nam na tym, by razem ze starym lakierem nie zeskrobać i nie zetrzeć cienkich listków oryginalnego forniru. Wyczyszczone drewno musiało zostać wypolerowane wełną stalową, by mogło stać się idealnie gładkie.

Demontaż i klejenie

Część mebli – mimo wieku – zachowała sztywne konstrukcje i można było oczyszczać je w całości. Chwiejące się znaleziska rozbiliśmy natomiast na pojedyncze elementy, by skleić je od nowa i zagwarantować im stabilność. Te zabiegi pozwoliły odsłonić połączenia czopowe, kołkowe, na jaskółczy ogon, czy przedstawić zasadę, że taki klej najlepiej trzyma, co niby jest, a wcale go ni ma! Im więcej kleju nalejecie, tym ciężej będzie mu związać poszczególne częsci. Nie wierzycie? Sprawdźcie!

Farba kredowa i wosk

Oczyszczone i sklejone meble gotowe były do wykańczania zgodnie z założeniami ich właścicieli. Zajęliśmy się tym drugiego dnia warsztatów. Jako pierwszą z wielu możliwości, zaprezentowałem zastosowanie farb kredowych Autentico® na przykładzie krzeseł, z których jedno miało zostać pomalowane równą i idealnie kryjącą powłoką, a drugie nabrać rustykalnego wyrazu. Mimo, że do realizacji obu pomysłów użyty został ten sam specyfik, efekty były zupełnie różne. Pamiętajcie, że taką farbę należy utwardzić! Pomógł nam w tym wosk, który przy okazji pięknie wydobył głębię nałożonego wcześniej koloru, a w przypadku stylizowanego krzesła, podkreślił prześwitujące plamy naturalnego drewna.

Bejca czy lakierobejca?

Nieco inaczej było z drewnem przeznaczonym do wybarwienia. Dysponowaliśmy bejcą i lakierobejcą, które pozwoliły mi przedstawić charakterystyczne i zupełnie różne cechy wykończeń, jakie można przy ich zastosowaniu uzyskać. Ci, którym zależało na głębokiej barwie i podkreśleniu rysunku drewna wybrali bejcę wcieraną cieniutkimi warstwami w strukturę materiału bawełnianą szmatką, a ci, którzy chcieli uzyskać na swoich meblach barwną i zarazem impregnującą jak lakier powłokę, wybrali wariant drugi nakładany gąbką lub pędzlem.

Ćwiczenia z politurowania

Pracy było naprawdę sporo, ale wygospodarowaliśmy czas na spróbowanie tradycyjnej metody wykańczania mebli. Politurę zrobioną własnoręcznie przywiozłem razem z odrobiną szelaku, by pokazać wszystkim z czego powstaje. Nie zdołaliśmy, co prawda, wykończyć nią całego mebla, ale pracując na szufladzie ze starego kredensu, miałem szansę opowiedzieć nieco o podstawach jej stosowania i późniejszej pielęgnacji oraz zademonstrować sposób nakładania tamponem.

Nie do zrobienia…

Po rozpoczęciu pracy nic nie wskazywało na to, że napotkamy przeszkody nie do przeskoczenia. A jednak! Jedno z krzeseł – trzeba przyznać, że bardzo porządnie wyglądające – zostało wyprodukowane współcześnie, zupełnie masowymi technologiami. Okazało się, że nie jesteśmy w stanie zdemontować go bez wyłamania któregoś z elementów. Sklejono je na raz, bez żadnych pozwalających na sprawny demontaż okuć. Miękkie drewno i silnie wiążący klej nie pozostawiały nam zbyt szerokiego pola do działania. Trzy nogi były już oczyszczone, czas mijał… co robić?! To była sytuacja krytyczna :-) W pół godziny namierzyliśmy w Internecie idealny materiał do pracy – znajdujące się w dzielnicy nieopodal pięćdziesięcioletnie krzesło tapicerowane typu JAR z Fabryki Mebli Giętych w Jasienicy! Kosztowało całe dwadzieścia złotych.

Zadania specjalne

Niesamowitą skarbnicą praktycznej wiedzy było niewątpliwie bogate w formie oraz rzemiośle użytym do jego wyprodukowania eklektyczne krzesło. Mając na uwadze fakt, że aby przywrócić mu dawny blask, konieczne było zastosowanie nietypowych zabiegów, bałem się przez moment, że to nie materiał na nasze warunki. Moja chęć pokazania czegoś unikatowego, była jednak silniejsza od strachu :-)  Braki w okleinie widoczne na ramie siedziska dosztukowaliśmy wklejając zupełnie nowy jej fragment, który następnie został wyszlifowany i zlicowany z grubością oryginalnego forniru. Z przodu brakowało także toczonego elementu nogi. Gdybyśmy mogli prowadzić warsztaty przez tydzień, na pewno udałoby się nam zamówić go u zdolnego stolarza. Mając do dyspozycji ostatnie godziny, pokazałem grupie nieco inne rozwiązanie. Brakujący z przodu detal przeklejony został z tyłu sąsiedniej nogi. Ubytek powędrował tym samym w bardziej niewidoczne miejsce, gdzie wymodelowaliśmy go warstwowo z plastycznej akrylowej i gotowej do bejcowania masy w kolorze bukowego drewna. Można? Można! Mimo iż w trakcie trwania warsztatów udało nam się doprowadzić do końca tylko część tej wymagającej czasu i cierpliwości renowacji, Uczestnicy mogli na własne oczy zobaczyć, że koronkowa i żmudna praca, przynosi zaskakujące efekty.

Jeśli mieliście okazję być kiedykolwiek na moich warsztatach, na pewno znacie zabójcze tempo związane z koniecznością odnowienia także elementów tapicerowanych. Tym razem, skupiając się tylko na drewnie, mieliśmy czas, by rozmawiać o dziesiątkach innych mebli znalezionych w różnych, często nietypowych miejscach. W ciągu zaledwie dwóch dni pracy cała grupa przekonała się, jak szeroki wachlarz zadań stoi przed osobą zajmującą się odnawianiem drewna, a przecież kwestie, które poruszylismy to zaledwie wierzchołek ogromnej góry lodowej!

Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni ze zdobytej i sprawdzonej w praktyce wiedzy. Wykorzystujcie ją do realizacji własnych pomysłów i śmiało próbujcie swoich sił w zadaniach pozornie nie do wykonania!

Do zobaczenia na kolejnych warsztatach!

Paweł

 

Podziękowania

za zaproszenie i świetną organizację: Concordia Design / Daria Jezierska

za zdjęcia: Bartosz Sumionka

za pomoc podczas prowadzenia wykładu i warsztatów: Marta Czapiewska / Bartosz Sumionka

za farby kredowe, pędzle i woski: Chalk House

za szybkoschnące lakiery, lakierobejce, szpachlówki i emalie: Altax

 

No Comments

Leave a Reply