RENOWACJE

Do stołu…krzesła!

Pisząc o okrągłym stole w poprzednim poście, zapomniałem, że zupełnie przy okazji kupiłem też cztery stare krzesła. Te solidne i dobrze zachowane formy na upatrego wystarczyło jedynie porządnie wyprać, jednak w takim wydaniu nie pasowałyby do wnętrza, w którym miały stanąć i służyć przez najbliższy czas. 

Zawsze przy odnawianiu takich mebli zrywam wszystko co się da, zostawiam sam szkielet i buduję całość od nowa. W tym przypadku szkoda mi było niszczyć idealnie zachowaną i nietypową formę siedzisk z trawy morskiej na sprężynach. Postanowiłem w nią nie ingerować. Zaplanowałem sobie, że odświeżę mahoniowe drewno i zmienię obicie razem z ozdobnymi ćwiekami. Zdjąłem więc starą oryginalną tapicerkę oraz wszystkie warstwy tkanin i otulin kryjące się pod spodem. Wcześniej musiałem wyciągnąć  całą górę białych plastikowych gwoździ, z których każdy nabijany był osobno a nie w taśmie. W trakcie demontażu ze środka krzeseł wypadły dwie monety, szpilka i…klisza fotograficzna.

Po odsłonięciu siedzisk przyszła pora na lifting nóżek. Starą powłokę udało mi się w całości zdjąć przy pomocy denaturatu i wełny stalowej, więc obyło się bez pyłu. Wygląda na to, że miałem do czynienia z cienką warstwą politury. Stare wykończenie nóżek nie było bardzo zniszczone, ale – choć lubię takie staro wyglądające meble – chciałem odświeżyć drewno i od nowa zabezpieczyć. Mógłbym oczywiście wykorzystać do tego swój ulubiony wosk, jednak pomyślałem, że w takim miejscu może być on narażony na szybkie zniszczenie. Zastosowałem bezbarwny lakier do drewna.

Kolejnym etapem po zakończeniu pracy z drewnem było tapicerowanie. Zanim zacząłem obijać krzesła tkaniną, położyłem na nie dwucentymetrową warstwę otuliny, wyrównując drobne nierówności, a przy okazji nadając całej formie nieco pełniejszych kształtów. Nie ukrywam, że gdybym musiał formować pikowany na oparciach fason, byłoby ciężko, bo nigdy wcześniej nie robiłem podobnych rzeczy. Zachowanie wypełnienia ułatwiło mi zadanie. Tkanina bardzo dobrze się układała i wystarczyło ją tylko w odpowiednich miejscach przybić lub – właśnie na oparciu – przeszyć długą tapicerską igłą z lnianą dratwą.

Samo układanie docelowej tkaniny poszło sprawnie i szybko, natomiast przyszywanie tyłów i obszywanie ich skręcanym sznurkiem zajęło ponad 10 godzin. Poradziłem sobie wykorzystując niezastąpiony ścieg kryty. Na sam koniec obiłem krzesła ćwiekami w kolorze starego złota, które dopasowane do całości stworzyły elegancki detal.

3 Comments

  • Reply
    Ewa
    16 Wrzesień 2013 at 13:02

    “Rzucam okiem” i za każdym razem rozpływam się w ochach i achach :), cudne.

  • Reply
    Maga
    14 Wrzesień 2013 at 13:57

    Piękny stół, piękne krzesła. Zestaw robi wrażenie. Podziwiam Pana cierpliwość i dbałość o szczegóły.

    • Reply
      rzucpanokiem.pl
      16 Wrzesień 2013 at 09:54

      Dziękuję i pozdrawiam! 🙂

    Leave a Reply

    three × 5 =

    error: