PIĄTE URODZINY

Carska Rosja

Bardzo często podczas pracy nad starymi meblami myślę o tym, skąd pochodzą, jakich wydarzeń mogły być świadkami oraz komu i w jakich wnętrzach służyły. Zdarza się, że ich historię przekazuje mi poprzedni właściciel, ale zdecydowanie częściej do wielu informacji na ich temat muszę dojść sam, nierzadko małymi krokami. Krzesło, które pokażę Wam w tym poście, przyjechało do mnie w paczce staroci kupionych w ciemno od znajomego. Nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że zachowany pod spodem siedziska fragment naklejki produkcyjnej napisano alfabetem zawierającym znaki świadczące o tym, iż pochodzi ono z czasów carskiej Rosji.

Zapraszam na post!

Sporym problemem okazało się zidentyfikowanie wzoru. Wiem, że już w dziewiętnastym wieku, kiedy krzesła z giętej buczyny zdobywały coraz większą popularność, produkowano je także w Rosji oraz wysyłano tamże z fabryk zlokalizowanych poza jej granicami. Mimo naprawdę długich poszukiwań w dostępnych mi źródłach nie znalazłem modelu ściśle odpowiadającego mojej zdobyczy. Spora część naklejki, na której być może odnalazłbym charakterystyczne punkty umożliwiające identyfikację mebla, zdążyła się wykruszyć. Pozostaje mi szukać dalej.

Zastanawiając się, w jaki sposób krok po kroku powinienem odnowić krzesło, byłem pewien jedynie tego, że chciałbym, aby zyskało transparentne orzechowe wykończenie w możliwie najwyższym połysku. Zanim jednak zająłem się barwieniem drewna i nakładaniem na nie nowych powłok, musiałem przejść przez kilka pracochłonnych etapów. Nie wiedziałem, czego spodziewać się pod odpadającymi warstwami farb olejnych. Mogły kryć one zarówno zniszczone drewno, jak i być jedynie sposobem na odświeżenie bądź zmianę jego starego wyglądu. Po rozkręceniu krzesła na części i dokładnym opisaniu śrub musiałem usunąć trzy warstwy farby olejnej: niebieską, żółtą i brązową. To zadanie ułatwiła mi opalarka i cyklina. Często podkreślam, że to moje ulubione narzędzia, zwłaszcza gdy trzeba pozbyć się jednocześnie wielu powłok. Drewno po cyklinowaniu wyczyściłem ręcznie papierem ściernym gradacji 180, 240 i 320 oraz wypolerowałem wełną stalową numer 000.

Po zdjęciu starych farb i szlifowaniu dobrze widoczne stały się wszystkie ubytki. Część z nich wymagała wklejenia niewielkich fragmentów drewna bukowego, z którego wykonano krzesło, a część wypełnienia masą szpachlową. Mając na uwadze to, że szpachlówki nieco inaczej niż drewno przyjmują bejcę, wybrałem kolor zbliżony bardziej do planowanego ostatecznego wykończenia niż do naturalnej barwy drewna. Wiele ubytków powstałych dużo wcześniej wypełniała farba olejna. Te miejsca oczyściłem dłutkami modelarskimi, by móc wyretuszować je masą. Wybierając farbę także z siedziska w miejscu łączenia sklejki z ramą, zauważyłem, że chyba uda mi się bezpiecznie rozbić te dwa elementy. Przyznam się, że bałem się zrobić to wcześniej, bo byłem pewien, że oryginalnie wyprofilowana płyta połamie się lub poważnie pęknie podczas demontażu. Uzupełnione miejsca po wyschnięciu przeszlifowałem drobnym papierem ściernym, wszystkie elementy jeszcze raz w całości wypolerowałem wełną stalową numer 000 i byłem gotów do dalszej pracy.

Wszystkie części krzesła nasyciłem trzema warstwami bejcy na bazie oleju lnianego i terpentyny w kolorze orzechowym. Każdą z warstw nakładałem kolejnego dnia, pozwalając tej poprzedniej osiąść w strukturze drewna. Pamiętajcie o tym, by taką bejcą nie malować, a wcierać ją w materiał. Wykorzystałem w tym celu kawałek płótna bawełnianego, nanosząc na powierzchnię poszczególnych części bardzo małe jej ilości. Bejca tego typu rozpuszcza siebie samą i jeżeli chcielibyście zabarwić nią swój mebel, używając pędzla lub gąbki doskonale magazynujących nadmiar specyfiku, przy którejś z warstw zauważylibyście, że ściągacie ją, zamiast wzmacniać jej barwę – sprawdziłem to! Po wybarwieniu wszystkich elementów skleiłem ramkę i płytę siedziska, której spód z naklejką pozostawiłem – poza usunięciem brudu – nietknięty.

Widząc, jak dobrze wygląda drewno w wysokim połysku (taki efekt na krótko widoczny był podczas nakładania nowych warstw bejcy na wypolerowane wełną stalową elementy), długo wahałem się nad wykończeniem mojego krzesła. Miałem świadomość, że wysoki połysk może zarówno ożywić i rozświetlić mebel, jak i pokazać wszystkie niedoskonałości na jego powierzchni. Rozważałem olejowanie, woskowanie, lakierowanie i politurowanie. Byłem skłonny zdecydować się na położenie wosku ze względu na możliwość wypełnienia nim mikro ubytków, jednak po dwóch dniach namysłu postanowiłem nieco zaryzykować i wybrałem politurę.

Z ciemno rubinowego odwoskowionego szelaku i alkoholu 99,9% zrobiłem roztwór w proporcji 250 g na 750 ml, a następnie rozcieńczyłem go do około 8%, by używając pędzla móc łatwo rozprowadzić po powierzchni drewna jego pierwsze warstwy. Do położenia kolejnych przydały mi się tampony – kłębki bawełnianych włókien owinięte płótnem. Warstwy politury dokładałem przez pięć dni seriami – 3-4 co kilkanaście godzin. Co jakiś czas matowiłem też powierzchnię drobniutkim papierem ściernym na gąbce, dzięki czemu mogłem zapanować nad zaciekami i innymi niedoskonałościami.

Mając na uwadze to, że politura musi mieć czas na utwardzenie się i jednocześnie nie mogąc doczekać się końcowego efektu, po upływie zaledwie doby od nałożenia ostatniej warstwy wykończenia zabrałem się za bardzo ostrożne skręcanie krzesła. Przednie nogi od nowa wkleiłem. Dzięki wcześniejszemu opisaniu śrub cała operacja zajęła mi około dziesięciu minut.

W tym miejscu piszę często, że odnowiony przeze mnie mebel zmienił swoje oblicze i w nowym wydaniu wygląda zupełnie inaczej. Tym razem bardzo zależało mi na tym, by charakter krzesła pozostał możliwie najbliżej tego sprzed stu lat, zanim jeszcze zostało trzykrotnie pomalowane. Rzućcie okiem i oceńcie sami!

Paweł

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

13 Comments

  • Reply
    Weronika
    4 grudnia 2017 at 18:36

    Jezusie! Jaka wiedza i dokładność! Jest Pan dla mnie Bogiem Renowacji Wielki szacun

  • Reply
    kamyk
    2 grudnia 2017 at 00:54

    Wow, super, jestem pod wrażeniem gratuluje i podziwiam :) Ile czasu godzin lub dni zajęła renowacja tego mebla?

    • Reply
      rzucpanokiem.pl
      2 grudnia 2017 at 19:19

      Dziękuję. Ze względu na mój brak czasu renowacja krzesła trwała prawie dwa tygodnie ;-)

  • Reply
    Hania
    1 grudnia 2017 at 23:06

    Jestem pod wrażeniem! I ta dbałość o szczegóły! Genialne. Pierwszy blog, który przeczytam od deski do deski :)

  • Reply
    Magdu
    1 grudnia 2017 at 22:56

    Pięknie!

  • Reply
    Magda
    1 grudnia 2017 at 22:46

    O matko, jakie cudo! I ile pasji włożonej w renowację :)

  • Reply
    Ewelina
    1 grudnia 2017 at 22:42

    Wspaniała praca ☺️ Czy mogę uzyskać dokładną informację jakiej marki i odcienia bejca została użyta? Niejasna jest dla mnie też kwestia politury z rubinowego koloru nie zabarwi ona w ten sposób mebla? Czy można zakupić gotową politurę do nałożenia, aby powstał taki efekt? Będę wdzięczna za odpowiedzi, ponieważ uzyskał Pan mój wymarzony odcień wykończenia mebla.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Reply
      rzucpanokiem.pl
      1 grudnia 2017 at 22:52

      Dziękuję. Bejca to kolor orzech marki Starwax. Politura na pewno podbiła ją nieco swoją własną barwą. Nigdy nie używałem gotowej politury, ale wiem, że można kupić ją w sklepach. Pozdrawiam, Paweł

  • Reply
    Anija
    1 grudnia 2017 at 22:36

    Piękna robota!

  • Leave a Reply